BEZSILNOŚC WOBEC ALKOHOLU 1

Z naszego doświadczenia wynika, że zanim pojawiliście się u nas na terapii, stosowaliście różne sposoby, aby poradzić sobie z piciem. Niejeden wszył sobie esperal - disulfiram i potem przez kilka miesięcy czy lat  uważał, że ma sprawę z głowy. Wielu alkoholików w tym „ochronnym" okresie jest przekonana, że alkohol przestał dla nich istnieć.
Jedna mały zabieg i nagle te wszystkie straszne stany emocjonalne, zachowania, których się trzeba wstydzić są sprawą przeszłości. Oddzielam tamto życie grubą kreską, bo stałem się innym człowiekiem i to w ciągu jednego dnia. Czy na długo??? 
Ktoś inny zmieniał alkohole na słabsze. I tutaj także cudowna odmiana. Potrafię żyć jak inni. Zachowuję się jak człowiek, Nie upijam się, nie zrywa mi się film, minęły przykre dolegliwości i nagle przychodzi ten straszny dzień kiedy wszystko zaczyna się od nowa.
Wówczas alkoholicy mówią: nie wiem jak to się stało....
Zaczęliście pić,  ponieważ zlekceważyliście chorobę i fakt, że może ona zadziałać w sposób podstępny. Nieświadomie broniliście swojego picia, chcieliście nadal spotykać się z tymi samymi kolegami, brać udział spotkaniach, na których był alkohol. Z uporem chcieliście kontynuować to tak „wspaniałe", jedyne wówczas interesujące was życie.
Poza tym to przecież wstyd, żeby jakiś tam alkohol był silniejszy ode mnie - przecież tyle już razy dawałem sobie rady sam.. W tamtym roku nie piłem dwa miesiące -bo ja, jak  sobie coś postanowię, przyrzeknę to dotrzymuję słowa- taki już jestem. Mam przecież silną wolę. Tymczasem okazuje się, że choroba wciąż się rozwija. Powoli przychodzi  moment, gdy alkohol jest górą.
Każdemu człowiekowi wydaje się, że przyznanie się do własnej słabości jest błędem, jest głupotą i tchórzostwem. Boimy się, że ktoś może to wykorzystać przeciwko nam. Nie z takimi rzeczami i sprawami dawaliśmy sobie radę to z alkoholem się uda. Upieramy się i znowu przegrywamy, próbujemy i znów to samo.
Spróbujmy podejść do tego tematu z innej strony. Czy ktoś wpadłby na pomysł, żeby samodzielnie przeciwstawić się  sile huraganu, powodzi. A czy ktoś podjąłby się zadania by samodzielnie ugasić pożar lasu? Czy nie byłaby to głupota?
A czy tysiąc osób może tego dokonać? A dwa tysiące? A trzy tysiące?
Okazuje się, że człowiek, który ogłasza bezsilność wobec jakiegoś żywiołu, jakiejś potężnej mocy wykazuje się rozwagą a nie tchórzostwem.
Dokładnie tak samo jest z alkoholem. Alkohol jest substancja działającą na każdy centymetr ciała człowieka, na wszystkie komórki, narządy, układ krwionośny, układ oddechowy, układ trawienny itd. Zmienia strukturę chemiczną organizmu. Można więc powiedzieć, że jego niszczące działanie jest takie samo jak działanie huraganu lub pożaru.
Żaden człowiek nie jest w stanie samodzielnie przeciwstawić się tej sile. Ale tysiąc osób wspierających się może tego dokonać.
Dlatego też uznanie bezsilności wobec alkoholu daje siłę, ponieważ skłania do tego, by udać się po pomoc, aby rozpocząć współdziałanie z innymi ludźmi, którzy mają ten sam problem, ten sam cel, to samo pragnienie- chcą przestać pić. Uznanie bezsilności wobec alkoholu daje szansę na to aby rozpocząć satysfakcjonujące życie i przywrócić samemu sobie poczucie godności. Otwiera drzwi do trzeźwienia a to wymaga wielkiej odwagi.
Kiedy już nauczycie się jak żyć na trzeźwo i zastosujecie zalecenia trzeźwiejących alkoholików zrozumiecie, że z jednym nigdy nie mogliście sobie poradzić z działaniem na was alkoholu wobec którego  byliście bezsilni. Natomiast wiedząc co to za choroba i jakimi mechanizmami-podstępami się posługuje- wiecie już, że nie jesteście wobec niej bezradni.

Bezsilność to nie bezradność.

[1] Bohdan t. Woronowicz  Alkoholizm jako choroba Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych Warszawa 1995