WZORCE PICIA ALKOHOLU

Rodzaj zmian chorobowych, wywołanych czy związanych z nadużywaniem alkoholu, w pewnym stopniu zależy od rodzaju trunku i nawyku picia. Inaczej pije człowiek przyzwyczajony do używania napoju alkoholowego do jednego z posiłków, najczęściej obiadu, a inaczej uzależniony od alkoholu w różnych fazach nałogu.

Jellinek, czeski badacz zagadnień alkoholizmu, wyróżnia następujące fazy rozwoju nałogu alkoholowego:
1.Faza pierwsza - przed alkoholowa albo faza picia objawowego. Picie w tej fazie nabiera charakteru indywidualnego, odbiegającego od przyjętych wzorców społeczno-obyczajowych. Nadużywanie alkoholu wypływa z indywidualnych problemów pijącego, np. z jego potrzeby uwolnienia się od napięć i niepokoju. W końcowym okresie tej  fazy zwiększa się również tolerancja na alkohol. Pierwsza ,,przerwa w życiorysie" oznaczająca lukę pamięciową wiążąca się z kolejnym nadużyciem alkoholu zapoczątkowuje przejście do następnej fazy.
2.Faza druga - zwiastunowa (prodromalna). Pojawia się częstsze odczuwanie potrzeby picia i uporczywe poszukiwanie po temu okazji. „Przerwy w życiorysie" stają się coraz częstsze. Pod koniec tej fazy pijący traci kontrolę nad piciem, co oznacza, że po wypiciu pierwszych kieliszków odczuwa nieodpartą potrzebę kontynuowania picia aż do stanu głębokiego upojenia. Ta utrata kontroli nad piciem oznacza przejście w następną fazę.
3.Faza trzecia - podstawowa albo kluczowa. Występuje w niej dosyć regularne upijanie się, zazwyczaj w porze wieczornej. Pijący coraz częściej zachowuje się agresywnie. Traci przyjaciół, niejednokrotnie i pracę. Zmieniają się rodzinne układy pijącego i dotychczasowy wzorzec picia: pije często samotnie, w ukryciu. Pierwszy ciąg pijaczy oznacza przejście tej fazy w następną.
4. Faza czwarta - przewlekła. Charakteryzuje się narastającymi stopniowo objawami zarówno fizycznymi, psychologicznymi, jak społecznymi przewlekłego alkoholizmu. Picie odbywa się w różnych porach dnia, często z rana, na czczo. Zmniejsza się tolerancja na alkohol. Powstaje błędne koło, picie w celu zmniejszenia dolegliwości i objawów będących wyrazem przewlekłego zatrucia alkoholowego.

Sklasyfikowanie różnych grup pijących nie jest łatwe, gdyż nawet wśród pijących zwyczajowo, nierzadko zgodnie z tradycją rodzinną, dają się stwierdzać różnice. Sięgnijmy pamięcią do czasów, kiedy spora liczba mężczyzn ze sfery kupieckiej i dobrze zarabiających rzemieślników , rzadziej przedstawicieli wolnych zawodów, zasiadała w domu czy restauracji (wybranej, renomowanej) do obficie zastawionego stołu. Do zakąsek pili wódkę, a do zasadniczych dań piwo lub wino, którego gatunek dobierano do rodzaju potraw.
Taki rytuał picia, którego skutki zależne od spożywanego napoju alkoholowego i obfitego menu prowadzą w większości przypadków do otyłości, rzadko do uzależnienia alkoholowego, w naszych warunkach zdarza się coraz rzadziej.

Inny nawyk picia zwyczajowego, graniczącego z uzależnieniem, to dawka alkoholu rano przy śniadaniu przed pracą albo wieczorem po pracy. Tu należy odróżnić, powiedzmy rzemieślnika, który pije w domu „setkę wódki" do śniadania, żeby mu się lepiej pracowało, od osoby odwiedzającej po drodze do pracy bar, częściej budkę z piwem, i wypijającej duży kufel czy butelkę piwa, rzadziej porcję wódki. Człowiek ten pił najczęściej poprzedniego dnia, zaraz po pracy albo wieczorem, rano ma pragnienie, wyszedł do pracy bez śniadania. Wśród tej grupy są już tacy, którzy muszą wypić, żeby opanować niepokój i drżenie rąk.
Są to osoby uzależnione od alkoholu, mają najczęściej spotykane objawy zespołu abstynencyjnego. Rzemieślnik wypijający w domu przed pracą porcję wódki postępuje tak przez wiele lat i nie zawsze uzależnia się od alkoholu.
Pijący wieczorami, wśród których są inteligenci, nie reprezentują, ściślej biorąc, picia zwyczajowego, piją więcej i w pewnym sensie w ukryciu, ale nie są to te same osoby, które w fazie ostrzegawczej oddają się nałogowi po kryjomu. O ich skłonności wiedzą najbliżsi domownicy a współtowarzysze pracy mogą tylko domyślać się widząc kolegę czy zwierzchnika nie wypoczętego, drażliwego i ,,nie pozbieranego". W ciągu godzin pracy zachowanie się takiej osoby najczęściej wraca do normy, ale z upływem lat przychodzi wcześniejsze starzenie się, objawy niewydolności krążenia i upośledzenie władz umysłowych.

Czy jest to uzależnienie alkoholowe?

Na pewno tak, jednak nie dochodzi tu do dalej idącej degradacji. Osoby te nie upijają się w miejscach publicznych, przez dłuższy czas, nawet latami, potrafią utrzymać się w jednym miejscu pracy, nie stając się ciężarem dla instytucji, chyba że ich stan fizyczny ulegnie załamaniu. Trzymający się w karbach poza domem - - już wcześnie mogą stać się nieznośni w środowisku domowym, a nawet tyranizować je. Tylko część spośród dyskretnie pijących osób ujawnia swoją zależność od alkoholu. Wówczas degradacja, zarówno psychiczna jak i fizyczna, szybko postępuje prowadząc do pełnej ruiny.
Pijący zwyczajowo to nieduży odsetek mieszkańców naszego kraju nadużywających alkoholu, natomiast większość uzależnia się od alkoholu, co oznacza nazwijmy to osobliwą  chorobę, a nie, powiedzmy, zwykłą rozwiązłość w zachowaniu się ludzi słabej woli. Dla lekarza, który walczy z plagą pijaństwa i leczy jego skutki, ważne jest nie tylko to, ile podopieczny wypija, ale i to, jaki trunek, w ciągu jakiego czasu i co przy tym jada.
Na niekorzyść modelu picia alkoholu w naszym kraju, w którym przypada kilkanaście litrów wódki na statystycznego mieszkańca, działa fakt, że właśnie tak zwana „czysta" kształtuje ten model. Z dokładny wywiadów u chorych szpitalnych z dłuższym okresem nadużywania alkoholu i u takich, których model choroby wskazywał na alkohol jako jeden z czynników etiologicznych.
Wśród grupy chorych, kandydatów do leczenia odwykowego, znaczna większość piła po godzinach pracy: dla jednych zakąską było pieczywo i gorsza wędlina, dla innych tylko kiszony ogórek czy jabłko lub małe ciastko. Niektórzy jadali po pracy gotowany obiad w domu, ale byli i tacy, którzy poprzestawali na skromnej suchej przekąsce, szczególnie gdy trwający od dawna nałóg spowodował rozkład w życiu rodziny i pijący po rozejściu się z żoną mieszkał i żywił się byle jak. Pacjenci tacy przychodzili do badania zaniedbani, z wyraźnym niedoborem masy ciała. Zdecydowana większość piła wódkę szklankami, literatkami  lub wprost z butelki przekazywanej z ust do ust.

Dla pracownika fizycznego, który zmęczony wychodzi z pracy, a ostatni raz jadł około południa, jedna czy dwie szklanki wódki wypijane w krótkim odstępie czasu, tj. 120 g spirytusu, szybko zwiększają stężenie alkoholu we krwi i kształtują zachowanie się.
Dostępność różnych trunków przez 24godziny Nieco inaczej pije się w dni wypłat. Pojedyncze osoby piją przy ladzie barowej lub w domu. Grupowo w pabach lub gorszych restauracjach  piją  pracownicy przyzwyczajeni do comiesięcznego świętowania tego faktu.
Pracownicy budowlani wypracowali sobie przyzwolenie na picie piwa w pracy. Pracodawcy prawdopodobnie dla świętego spokoju tolerują taki stan rzeczy i dopiero jakieś nieszczęście powoduje znów dyskusje i potrzebę zmian. Jest to typowe powtarzające się co jakiś czas zjawisko. Dostępność alkoholu nigdy nie była tak powszechna a to powoduje powstanie potrzeby jego konsumowania. Koncerny piwowarskie i spirytusowe dobrze wiedzą w  jaki sposób działać,  aby uzyskać większą sprzedaż i na pewno nie kierują się kosztami społecznymi jakie niesie nadużywanie alkoholu.

Ciągi alkoholowe to picie przez szereg dni przez osoby uzależnione od alkoholu i zaawansowane w chorobie. Picie odbywa się najczęściej w złych warunkach; część pijących przechodzi, a właściwie wlecze się, od meliny do meliny, inni piją leżąc w łóżku, obok nich wypróżnione butelki, resztki jedzenia. W pokoju panuje nieład i zaduch.
Pod koniec ciągu alkoholowego chory przestaje jeść, jest wyczerpany, nie może o własnych siłach dźwignąć się z pościeli, zdarza się, że mocz i kał oddają pod siebie. U pijących poza domom nierzadko wywiązują się powikłania zakaźne, przeważnie zapalenie płuc, a niewydolność krążenia należy do reguły. W wyniku dłużej trwającego ciągu alkoholowego dochodzi do znacznego wyniszczenia, które maskuje zatrzymanie płynu obrzękowego, co dotyczy nie tylko tkanki podskórnej, ale i tkanki płucnej, wątroby i jam surowiczych (otrzewna, opłucna).
Odrębnie kształtuje się obraz nałogowego picia piwa, znacznie rzadziej wina. W naszych warunkach obyczajowych alkohol pod każdą postacią jest traktowany jako trunek i poza piwem użytym umiarkowanie nie jest uważany za napój zaspokajający pragnienie ani też jako dodatkowe źródło energii. Podobnego ustosunkowania się nie można uogólniać.
Francuzi piją wino nie tylko do posiłków - dla lepszego apetytu czy trawienia, lecz także w pracy. Winem jabłkowym (Cidre) gasi Francuz pragnienie w polu, fabryce czy kopalni. Podobnie dużo wina piją Włosi czy Hiszpanie. Według Lutterottiego (nauczyciel akademicki) nawyk picia zaczyna się we Włoszech już w dzieciństwie, a osoby dorosłe piją od l do 1,5 litra i więcej wina dziennie, nie tylko do posiłków.
Znani są niemieccy piwosze, szczególnie w Bawarii. Należą do nich przede wszystkim pracownicy licznych browarów przywykli do picia od wczesnych lat. Nie gardzi piwem w nadmiarze (na nasze warunki) również młodzież akademicka wielu krajów Zachodu. Nie mniej piwa spożywają Czesi, Szwajcarzy i Belgowie.
Ten, co prawda niskoprocentowy, napój alkoholowy, ale wypijany w imponującej ilości, nie może pozostać bez wpływu na układ krążenia i nerki.
Nic trzeba bliżej udowadniać, że człowiek pijący czystą wódkę otrzymaną z dokładnie oczyszczonego spirytusu rozcieńczonego odpowiednio uzdatnioną wodą naraża się tylko na działanie etanolu, natomiast pijący gorsze gatunki wódek lub rozcieńczony spirytus surowy oraz poprzez źle oczyszczone alkohole i często przyspieszoną fermentację wprowadza się do organizmu również inne szkodliwe związki, takie jak alkohol metylowy i wyższe alkohole oraz aldehyd octowy i kwasy organiczne.
Obecnie zwłaszcza w dużych miastach jest wiele możliwości kupienia wódki czy spirytusu niewiadomego pochodzenia po „okazyjne cenie". W środowisku ludzi niewybrednych i zdegradowanych coraz częściej zdarza się picie spirytusu skażonego, dotyczy to również kobiet.
Pobieżnie przedstawiliśmy najbardziej znane i funkcjonujące wzorce picia w Polsce.

Artykuł piszemy w 2011roku, gdzie dostępność alkoholu jest powszechna- jak nigdy dotąd.

W środowiskach nisz społecznych najczęściej życie kojarzy się z piciem i wyrwanie chorego z takiego toku myślenia często jest niemożliwe.
Pocieszającym jest fakt, że w innych środowiskach świadomość wzrasta i rodziny wraz z chorym nie czekają jak się przyjęło na „osiągnięcie przez alkoholika dna"  tylko poprzez perswazje, prośby i świadome działanie czyli tzw. „twardą miłość" najczęściej uzyskują od chorego zgodę na terapię a to jest pierwszy krok do trzeźwości czyli świadomego życia.